Hmm, co mam myśleć o adaptacji bajki (tak, bo to jest bajka, ale zaraz do tego dojdę), którą czytałem po raz pierwszy 12 lat temu, rokrocznie przypominając sobie wydarzenia towarzyszące Bilbowi i parszywej dwunastce
Obiektywnie rzecz ujmując byłem prawie pewien, że w końcu adaptacja tejże powstanie, co raczej każdy, kto wiedział o istnieniu takiej księgi po sukcesie Władcy Pierścieni mógł przewidzieć.
Sprawa 1: Bajka. Wszelkie przekłady polskie, jak z resztą wersja oryginalna są napisane w formie baśni, opowieści - tutaj bardzo podoba mi się podejście ludzi odpowiedzialnych za produkcję, by przełożyć tą książkę w dokładnie ten sam klimat, który przysporzył Jacksonowi i spółce od groma Oscarów. Będzie przedstawiona w surowy, niebajkowy sposób, bo co jak co, ale jako bajka Władca Pierścieni opowiedziany nie został
Sprawa 2: Nawiązując do Jacksona - cieszę się również, że ludzie odpowiedzialni za produkcję, reżyserię, CGI i wszelkich innych skryptów czy dialogów w tolkienowskiej ekranizacji trylogii są odpowiedzialni za to samo w Hobbicie - nie może to wyjść na minus, bo nie jest to temat przeeksploatowany (ba, mam nadzieję, że resztę dzieł Tolkiena też zekranizują!), całkowicie dobra wydana góra kasy (jak wiadomo, Jackson ze swoją oscarową trupą miał nie brać udziału w tym projekcie, jednak zapłacili mu tyle, że musiał się zgodzić ;p).
Sprawa 3: Osobiście uważam, że sama historia opowiedziana w Hobbicie jest dużo, ale to dużo lepsza, bardziej epicka, ogólnie wszystko jest 'bardziej'. Czytałem Władcę Pierścieni zaraz po przeczytaniu Hobbita i zdania nie zmieniłem. Obstawiam, że film będzie miał z 200 minut jak nic, bo nie ma sensu dzielić go na dwie części.
Sprawa 4: nawiązując (zauważam pewną prawidłowość... ;p) do poprzedniej sprawy - do teraz głowimy się z kumplami, co faktycznie ma być w Hobbicie 2 - podobno ma to być opowieść o tym, co dzieje się między wydarzeniami z Hobbita a Władcy Pierścieni, czyli pewnie skąd się wziął Aragorn (chociaż tutaj o ile dobrze pamiętam jest Duenadanem/Numenorem, nie przypomnę sobie, ale chodzi o długowieczne rasy) i w wersji reżyserskiej Władcy Pierścieni, jak i w książce wiek Aragorna oscyluje w granicach 80/90 lat w końcowej fazie wydarzeń, tak więc Aragorn żył już w momencie wydarzeń zawartych w Hobbicie. Drugą rzeczą, która raczej będzie to wyjaśnienie (
TERAZ JAK KTOŚ CHCE NIE ZAROBIĆ SPOJLEREM DO PIERWSZEJ CZĘŚCI HOBBITA PO OCZACH NIECH NIE CZYTA TEGO POGRUBIONĄ CZCIONKĄ!),
są zagadkowe zniknięcia, jak również pojawienia się Gandalfa w paru momentach, jak chociażby w sytuacji z trzema Trollami bądź w niewoli u Króla Elfów. Być może pojawi się motyw Szeloby, skąd się wzięła (tutaj też nie pamiętam, ale chyba kochała się w Melkorze, ale to już kwestia Silmarilliona, więc nieważne ;p Tyle na razie mamy przemyśleń, które na 99% pojawią się w drugiej części, zobaczymy.
Kwestia 5: obsada. Z głównych aktorów nie będzie Froda, Sama, Mery'ego, Pippina,, Boromira, Aragorna, Gimliego, Sarumana, więc nie wiem, gdzie ta Twoja większość aktorów z Władcy Pierścieni, Ozi

Fakt faktem, Frodo pojawi się, ale będzie to przedstawione tak, iż Bilbo czyta swoją książkę (właśnie Hobbita) dzieciakowi, którym jest (tak, zgadłeś) Frodo - i na tym kończy się jego rola

Podobnie jak prawdopodobnie rola Iana Holma, ale to zobaczymy.
Co do nowej obsady - specjalnie zacząłem oglądać serial Sherlock z 2010, by zobaczyć jak sobie Martin Freeman radzi i, muszę powiedzieć, że jestem pewien, iż da sobie ten aktor radę, w tym serialu gra bardzo solidnie, dobrze oddaje rolę, więc o to jestem spokojny. Thorin Dębowa Tarcza - Armitage bardzo fajnie zagrał w Captain America, o którym nie można wielu rzeczy dobrych powiedzieć, ale za to oglądając regularnie jacksonowskie materiały z filmu (dla zainteresowanych polubić na fejsbuku Petera Jacksona i macie dostęp do dokumentów na temat produkcji, świetnie zrobionych nawiasem mówiąc) też przekonałem się, że pasuje do roli głównego krasnoluda. Z pozostałych krasnoludów kojarzę jeszcze Jamesa Nessbita za rolę w Coriolanusie - też fajna. Graham McTavish - cholera, mordę po prostu kojarzę, ale nie potrafię go zlokalizować w żadnej roli.
Reszty po prostu nie kojarzę, ale Jackson po prostu lubi brać ludzików, którzy nie są znani (aż tak bardzo) i mieszać ich z grupką doświadczonych aktorów, co wychodzi przeważnie bardzo dobrze - poza tym ludziska zajmujące się HR w tej produkcji to też profesjonalni ludzie, więc można być spokojnym o resztę. + Nieśmiertelny Ian McKellen oraz Hugo Weaving
Kwestia 6: Muzyka. No tutaj to ku*wa, ale to jest obok Hansa Zimmera, Johna Williamsa i, niestety, Jamesa Hornera jest to przedstawiciel najwyższej klasy światowej. Obok muzyki do Władcy Pierścieni wiadomo - Se7en, Milczenie Owiec i Gangów Nowego Jorku, nie ma co się rozwodzić, jeden z największych, dla mnie drugie miejsce zaraz po Zimmerze. Nie może zawieść, poza tym, spora część utworów z trylogii zostanie wykorzystana, co wcale ale to wcale minusem nie jest
Reasumując, jeśli ktoś przeczytał to wie, że sporo czasu poświęciłem rozmyślaniu o tejże produkcji, jako że przez tą książkę wciągnąłem się w fantasy, a jeśli ktoś nie przeczytał to po długości tekstu widać, że jest to film, któremu warto, a przynajmniej ja tak uważam, że warto poświęcić swój czas.
Mam nadzieję, Ozi, że zaspokoiłem Twoją potrzebę wiedzy. Wiadomo, że to tylko ogólne omówienie, ale w razie jakichś pytań wal śmiało, z chęcią odpowiem
