Sa tez katolicy ktorzy wierza w Boga, ale nie wierza w instytucje kosciola. Nie wierza w ksiazy, w to ze aby porozumiec się z Bogiem trzeba isc do kosciola. Sa ludzie ktorzy mysla: jaki sens ma chodzenie do kosciola i wygadywanie wyuczonych na pamiec regulek, jeśli o wiele lepiej i skuteczniej mozna wykorzystac ten czas w domu na powazna rozmowe z Bogiem. Mozna się wyzalic itp. I nie mowie tu o swoich odczuciac itp. Sa to opinie ludzi, z którymi rozmawialem. Btw. w zyciu spotkalem 1 porzadnego ksiedza, nie lecial na kase i było po nim widac ze nadaje się do tego co robi. Powiedzial coś w takim stylu ze lepsza jest szczera rozmowa z Bogiem w domu, niz chodzenie do kosciola, jeśli nic się z tego nie wynosi... Szkoda tylko ze ten ksiadz za dlugo w naszym kosciele nie zostal. Proboszcz pozbyl się go, kiedy się dowiedzial ze nie bral kasy od biednych ludzi, kiedy chodzil po koledzie.Szym wrote:A też coś napisze, a co - w sumie ciekawy temat do dyskusji na święta.Tutaj się nie zgodze, bo jeśli ktoś jest katolikiem i za takiego się uważa to powinien sam z własnej nieprzymuszonej woli "spotykać się" z Bogiem w Kościele i przyjmować Komunię Św. I jeśli czuje się katolikiem to nie powinno mu to sprawiać żadnego problemu, więc sądzę że po prostu nie powinno być podziału praktykujący/niepraktykujący - albo jesteś w pełni katolikiem albo nie jesteś nim wcale.Bilus wrote:katolik niepraktykujący to taki, który nie robi wyżej wymienionych czynności, ale uznaje istnieje Boga w naszym życiu i obchodzi święta dotyczące bezpośrednio jego. Coś takiego. Głowy nie dam co do drugiej "definicji", coś tam może się mijać z prawdą.
Ja o swoim podejsciu do religi pisać tu nie zamierzam i nie mam takiego problemu jak Pitman, ze musze się pytac czy jestem katolikiem czy nie. Pitman, Ty sam powinienes o tym wiedziec najlepiej i pytanie się o to osob ktore tak naprawdę nie wiedza co czujesz jest kompletnie bez sensu.

