Frost zjechany przez Woźnicę, Nugget tuż za podium!
Posted: 14 August 2011, 15:23
[teaser=http://www.tmpl.info]http://img694.imageshack.us/img694/9578/gc9v.jpg[/teaser]Niespodzianką zakończyły się wczorajsze finały dziewiątej edycji Giant Cup. Po pięciu wygranych turniejach z rzędu, Kalle "Frostbeule" Videkull nie obronił tytułu największego spośród gigantów. Zwycięzcą został bowiem Francuz z polskimi korzeniami Vincent "ArtiShow" Woźnica! A Frost? Został bezczelnie zepchnięty na najniższy schodek podium! [more]
Finały Giant Cup 9 rozpoczęły się od przydzielania miejsc w drabince, poprzez jazdę w czasówce. Już tam doszło do ciekawego zdarzenia, którego głównym bohaterem był Sabre. Młody Anglik poprawił tam o dwie setne i tak już genialny, należący do ArtiShowa, rekord świata na mapie "Yondaime". W kwalifikacjach brał udział także Nothing, ale po pierwszej rundzie WB musiał iść sprzątać i nie dokończył zmagań (spoko, i tak nie był wytreniony).
W drugiej rundzie WB miały miejsce dwa cholernie interesujące mecze - w jednym, jak się później okazało, spotkało się TOP3 turnieju! Już tam do drabinki przegranych spadł ArtiShow, tracąc do zwycięzcy spotkania, Frostbeule, aż 31 punktów! Z kolei w drugim pojedynku Nugget nie dał rady triumfatorowi kwalifikacji oraz utytułowanemu Norwegowi, Bergiemu, i również spadł do LB.
Później jednak obaj wyraźnie się rozkręcili, gromiąc rywali w swoich grupach i błyskawicznie dochodząc do wielkiego finału całych zmagań, gdzie poza Frostbeule i Carlem Jr (Kanada naturlich), czekały na nich także ogromne emocje. Już od początku na prowadzenie wyszedł Vincent, a niestrudzony Kalle starał się go dogonić i w sumie przez dwie mapy nic ciekawego się nie działo, jeśli za oczywiste uznamy, że wszyscy grali jak roboty. Prawdziwy show rozpoczął się na trzeciej trasie i wcale nie był to Arti-show. Pocić począł się bowiem Carl Jr - młodziutki Kanadyjczyk pędził jak szalony, wygrywając rundę za rundą i ostatecznie awansował z czwartego na drugie miejsce, mając ledwo jedno oczko więcej niż Frost! Ale to do Artiego należał ostatni przejazd, którym przypieczętował swoją zajebistość i oficjalnie został gigantem nad gigantami. GG ALL.
Finały Giant Cup 9 rozpoczęły się od przydzielania miejsc w drabince, poprzez jazdę w czasówce. Już tam doszło do ciekawego zdarzenia, którego głównym bohaterem był Sabre. Młody Anglik poprawił tam o dwie setne i tak już genialny, należący do ArtiShowa, rekord świata na mapie "Yondaime". W kwalifikacjach brał udział także Nothing, ale po pierwszej rundzie WB musiał iść sprzątać i nie dokończył zmagań (spoko, i tak nie był wytreniony).
W drugiej rundzie WB miały miejsce dwa cholernie interesujące mecze - w jednym, jak się później okazało, spotkało się TOP3 turnieju! Już tam do drabinki przegranych spadł ArtiShow, tracąc do zwycięzcy spotkania, Frostbeule, aż 31 punktów! Z kolei w drugim pojedynku Nugget nie dał rady triumfatorowi kwalifikacji oraz utytułowanemu Norwegowi, Bergiemu, i również spadł do LB.
Później jednak obaj wyraźnie się rozkręcili, gromiąc rywali w swoich grupach i błyskawicznie dochodząc do wielkiego finału całych zmagań, gdzie poza Frostbeule i Carlem Jr (Kanada naturlich), czekały na nich także ogromne emocje. Już od początku na prowadzenie wyszedł Vincent, a niestrudzony Kalle starał się go dogonić i w sumie przez dwie mapy nic ciekawego się nie działo, jeśli za oczywiste uznamy, że wszyscy grali jak roboty. Prawdziwy show rozpoczął się na trzeciej trasie i wcale nie był to Arti-show. Pocić począł się bowiem Carl Jr - młodziutki Kanadyjczyk pędził jak szalony, wygrywając rundę za rundą i ostatecznie awansował z czwartego na drugie miejsce, mając ledwo jedno oczko więcej niż Frost! Ale to do Artiego należał ostatni przejazd, którym przypieczętował swoją zajebistość i oficjalnie został gigantem nad gigantami. GG ALL.