Serialowo.
Posted: 22 December 2008, 11:19
A więc, założę nowy topic, poświęcony na kulturalną i rzeczową dyskusję o serialach. Nie, nie takich pokroju "M jak miłość", ale hamerykańskich superprodukcjach. To ja zacznę:
seriali oglądam sporo, tyle ile mi moja neo256 pozwala ściągać na bieżąco (jeden odcinek 3-4h idzie ;f). Dawno porzuciłem oglądanie czegoś w polskiej telewizji - lektor psuje klimat i w ogóle. Co najwyżej jak puszczają coś nowego, to oglądam parę odcinków, i jak się spodoba to dołączam to do mojej listy ściągania.
Tak było ostatnio z "Dexterem", którego 1. sezon emitował niedawno tvn. Cóż to za serial? Ano, o... seryjnym mordercy. Żeby było ciekawiej, tenże człowiek na co dzień pracuje w wydziale zabójstw policji Miami jako ekspert od krwi. A wieczorem zamienia się w zimnokrwistego zabójcę. Tyle, że nie zabija on byle kogo - jego przybrany ojciec, policjant, zauważył Dexterowe skłonności do zabijania i stworzył dla niego kodeks - według którego Dexter zabija tylko innych morderców. Niedawno skończył się 3. sezon tegoż serialu, IMO średniawy - pierwszy był po prostu genialny, drugi też trzymał poziom.
Ta sama telewizja (Showtime) emituje też inny znakomity serial - Californication. Tu również niedawno skończył się sezon, tyle że drugi, a pierwszy aktualnie leci na tvn (niestety, lektor znacznie ugrzecznia teksty ;d). O czym toto? Hank Moody, pisarz, przeżywa kryzys w pisaniu. Do tego kobieta jego życia i matka jego córki ma wyjść za innego faceta, toteż Hank leci w alkohol i trwające jedną noc romanse. Niby banał, ale jak opowiedziany! Główny bohater to jakby mniej elegancka wersja House'a, nie gorsza od niego. Jak może ktoś oglądał "39 i pół" - to taka jakby polska wersja Californication, tyle że duuuużo grzeczniejsza. Generalnie ten serial to świetne odprężenie po tych wszystkich sztywniackich serialach. Zdrowo po**bany.
Lecimy dalej - LOST. Tego jeszcze niedawno byłem istnym wręcz maniakiem, zresztą dalej jestem chyba (w pokoju na ścianie narysowałem sobie niemałą mapkę UV z Łabędzia...). O czym to jest, pisać nie będę, bo większość osób pewnie wie. Mój entuzjazm co do tego serialu znacznie osłabł po 4. sezonie, ale kto wie jaki będzie 5 (już w styczniu premiera!)...
Heroes też oglądam. Tu w sumie nie ma nudnych odcinków, akcja wre, a pomieszana jest przez manipulowanie czasem prawie jak LOST. 3 sezon po średnim drugim podniósł poziom, ale pierwszego nic nie pobije...
Oczywiście z House'm na bieżąco też jestem. 5 sezon już, a gość się nie robi nudny. To jest sztuka.
Prison Break... No przyznam się, też oglądam dalej mimo wszystko. Bo choć 4 sezon nuudny i przeciągany, to jak już nic innego do oglądania nie mam, dobre i to...
Fringe. Tenże serial w tym roku debiutuje. (tu pozdrawiam Bilusia, który mi Fringe polecił) Tworzy go J.J. Abrams, który wykreował chociażby LOST. Samo Fringe to coś w stylu jakby nowego "Z Archiwum X" - koncepcja podobna, ale klimat jednak nieco inny. Serial bardzo dobry, ale nierówny - niektóre odcinki nudnawe, inne znów znakomite.
Uff, się rozpisałem. Teraz wasza kolej ;d
seriali oglądam sporo, tyle ile mi moja neo256 pozwala ściągać na bieżąco (jeden odcinek 3-4h idzie ;f). Dawno porzuciłem oglądanie czegoś w polskiej telewizji - lektor psuje klimat i w ogóle. Co najwyżej jak puszczają coś nowego, to oglądam parę odcinków, i jak się spodoba to dołączam to do mojej listy ściągania.
Tak było ostatnio z "Dexterem", którego 1. sezon emitował niedawno tvn. Cóż to za serial? Ano, o... seryjnym mordercy. Żeby było ciekawiej, tenże człowiek na co dzień pracuje w wydziale zabójstw policji Miami jako ekspert od krwi. A wieczorem zamienia się w zimnokrwistego zabójcę. Tyle, że nie zabija on byle kogo - jego przybrany ojciec, policjant, zauważył Dexterowe skłonności do zabijania i stworzył dla niego kodeks - według którego Dexter zabija tylko innych morderców. Niedawno skończył się 3. sezon tegoż serialu, IMO średniawy - pierwszy był po prostu genialny, drugi też trzymał poziom.
Ta sama telewizja (Showtime) emituje też inny znakomity serial - Californication. Tu również niedawno skończył się sezon, tyle że drugi, a pierwszy aktualnie leci na tvn (niestety, lektor znacznie ugrzecznia teksty ;d). O czym toto? Hank Moody, pisarz, przeżywa kryzys w pisaniu. Do tego kobieta jego życia i matka jego córki ma wyjść za innego faceta, toteż Hank leci w alkohol i trwające jedną noc romanse. Niby banał, ale jak opowiedziany! Główny bohater to jakby mniej elegancka wersja House'a, nie gorsza od niego. Jak może ktoś oglądał "39 i pół" - to taka jakby polska wersja Californication, tyle że duuuużo grzeczniejsza. Generalnie ten serial to świetne odprężenie po tych wszystkich sztywniackich serialach. Zdrowo po**bany.
Lecimy dalej - LOST. Tego jeszcze niedawno byłem istnym wręcz maniakiem, zresztą dalej jestem chyba (w pokoju na ścianie narysowałem sobie niemałą mapkę UV z Łabędzia...). O czym to jest, pisać nie będę, bo większość osób pewnie wie. Mój entuzjazm co do tego serialu znacznie osłabł po 4. sezonie, ale kto wie jaki będzie 5 (już w styczniu premiera!)...
Heroes też oglądam. Tu w sumie nie ma nudnych odcinków, akcja wre, a pomieszana jest przez manipulowanie czasem prawie jak LOST. 3 sezon po średnim drugim podniósł poziom, ale pierwszego nic nie pobije...
Oczywiście z House'm na bieżąco też jestem. 5 sezon już, a gość się nie robi nudny. To jest sztuka.
Prison Break... No przyznam się, też oglądam dalej mimo wszystko. Bo choć 4 sezon nuudny i przeciągany, to jak już nic innego do oglądania nie mam, dobre i to...
Fringe. Tenże serial w tym roku debiutuje. (tu pozdrawiam Bilusia, który mi Fringe polecił) Tworzy go J.J. Abrams, który wykreował chociażby LOST. Samo Fringe to coś w stylu jakby nowego "Z Archiwum X" - koncepcja podobna, ale klimat jednak nieco inny. Serial bardzo dobry, ale nierówny - niektóre odcinki nudnawe, inne znów znakomite.
Uff, się rozpisałem. Teraz wasza kolej ;d