Dwanaście miechów minęło...
Posted: 16 April 2009, 10:27
[teaser=http://www.tmpl.info]http://img2.imageshack.us/img2/8370/trackmania.jpg[/teaser]A wszystko zaczęło się dokładnie rok temu, czyli 16 kwietnia 2008 roku o godzinie 15:11. Florent zarzuca linkiem i cały świat począł zasysać grę jak wampir. Graczy przybywa w tempie 15 000 na dzień. I przygoda rozpoczęła się na dobre - rekordy Guinessa, mistrzostwa świata, Puchary Narodów, LAN-y, klany, (ch)LAN-y, multiklany i Słowik wy****any. Sporo reaktywacji, moc zabaw i atrakcji, reprezentanci w akcji i no-life'y bez wakacji. No i olimpiady się doczekaliśmy. Zapraszam na króciutkie podsumowanie tego, co już za nami w TMNF. [more]
Zaczęło się, jakżeby inaczej, od wydania gierki. Wszyscy spodziewali się małego dodatku, tymczasem do pobrania był plik dwukrotnie większy od pierwotnej wersji TMN. I co ważne nie zawierał on aktualizacji, a nową, oddzielną grę. Znaleziono sposób na "boosterów", wprowadzono limity punktowe on-line, polepszono kontakt ze znajomymi. Umożliwiono rywalizację za pomocą wysyłania linku i wreszcie stworzono "protokół TrackManii", dzięki któremu jedno kliknięcie bądź wpisanie adresu do przeglądarki sprawia podłączenie do serwera. Pomyślano też o tych, którzy tworzą mapy. Spora ilość nowych klocków do budowy toru, żużel jako nowa nawierzchnia, mega-przyspieszacze, wyłączniki silników - to wszystko daje wręcz nieograniczone pole do popisu mapmakerom. A gdy jeszcze sami wymyślili miksowanie elementów toru, wychodzą z tego dzieła, które zwykłym graczom TMN się nie śniły.
Rozpoczęło się także wielkie turniejowisko. Od paru małych LAN-ów, przez HLC, PGA, aż po ESWC i jego bankructwo oraz informację, że TMNF ujrzymy na Cyberolimpiadzie, czyli World Cyber Games. W międzyczasie oczywiście niezliczona ilość zawodów on-line. Ale nie będę się tu rozpisywał, co było lepsze, co gorsze, gdzie była była ciekawsza, a gdzie mniej ciekawa rywalizacja, a co w ogóle powinno zniknąć z listy "rozgrywek z udziałem TrackManii". To było już wałkowane tyle razy, że nie ma sensu się powtarzać.
Po półrocznym okresie istnej świetności TrackManii nastał Pan K. Wydawało się, że wszystko zniszczy, poprzewraca do góry nogami, krótko mówiąc nas rozwali, ale my się nie daliśmy! I chodź Sir nadal próbuje atakować, wydarzenia, które zostały zaanonsowane choćby w bieżącym miesiącu, jednogłośnie stają po naszej stronie i dają do zrozumienia, że niecne plany Mr. K. nie mogą się ziścić. Tak więc wróg numer jeden pokonany. Czy jeszcze coś tak poważnego stoi nam na przeszkodzie, by rozwinąć skrzydła i równać się z największymi e-sportowymi platformami?
Śmiało można stwierdzić, że pierwsze urodziny TrackManii Nations Forever obchodzimy w dobrych nastrojach. Wspomnienia bardzo dobre, a przyszłość zdaje się być jeszcze bardziej interesująca. Ciągnijmy więc nasze bolidy do przodu, rozbudowujmy scenę, promujmy grę, organizujmy turnieje on-line i LAN-y, a także bierzmy udział w tych nie tworzonych przez nas. A będzie jeszcze lepi! Zobaczyta!
Zaczęło się, jakżeby inaczej, od wydania gierki. Wszyscy spodziewali się małego dodatku, tymczasem do pobrania był plik dwukrotnie większy od pierwotnej wersji TMN. I co ważne nie zawierał on aktualizacji, a nową, oddzielną grę. Znaleziono sposób na "boosterów", wprowadzono limity punktowe on-line, polepszono kontakt ze znajomymi. Umożliwiono rywalizację za pomocą wysyłania linku i wreszcie stworzono "protokół TrackManii", dzięki któremu jedno kliknięcie bądź wpisanie adresu do przeglądarki sprawia podłączenie do serwera. Pomyślano też o tych, którzy tworzą mapy. Spora ilość nowych klocków do budowy toru, żużel jako nowa nawierzchnia, mega-przyspieszacze, wyłączniki silników - to wszystko daje wręcz nieograniczone pole do popisu mapmakerom. A gdy jeszcze sami wymyślili miksowanie elementów toru, wychodzą z tego dzieła, które zwykłym graczom TMN się nie śniły.
Rozpoczęło się także wielkie turniejowisko. Od paru małych LAN-ów, przez HLC, PGA, aż po ESWC i jego bankructwo oraz informację, że TMNF ujrzymy na Cyberolimpiadzie, czyli World Cyber Games. W międzyczasie oczywiście niezliczona ilość zawodów on-line. Ale nie będę się tu rozpisywał, co było lepsze, co gorsze, gdzie była była ciekawsza, a gdzie mniej ciekawa rywalizacja, a co w ogóle powinno zniknąć z listy "rozgrywek z udziałem TrackManii". To było już wałkowane tyle razy, że nie ma sensu się powtarzać.
Po półrocznym okresie istnej świetności TrackManii nastał Pan K. Wydawało się, że wszystko zniszczy, poprzewraca do góry nogami, krótko mówiąc nas rozwali, ale my się nie daliśmy! I chodź Sir nadal próbuje atakować, wydarzenia, które zostały zaanonsowane choćby w bieżącym miesiącu, jednogłośnie stają po naszej stronie i dają do zrozumienia, że niecne plany Mr. K. nie mogą się ziścić. Tak więc wróg numer jeden pokonany. Czy jeszcze coś tak poważnego stoi nam na przeszkodzie, by rozwinąć skrzydła i równać się z największymi e-sportowymi platformami?
Śmiało można stwierdzić, że pierwsze urodziny TrackManii Nations Forever obchodzimy w dobrych nastrojach. Wspomnienia bardzo dobre, a przyszłość zdaje się być jeszcze bardziej interesująca. Ciągnijmy więc nasze bolidy do przodu, rozbudowujmy scenę, promujmy grę, organizujmy turnieje on-line i LAN-y, a także bierzmy udział w tych nie tworzonych przez nas. A będzie jeszcze lepi! Zobaczyta!