Pięciokrotni mistrzowie świata na łopatkach!
Posted: 21 December 2010, 22:57
[teaser=http://www.tmpl.info]http://img580.imageshack.us/img580/4237/nc6.png[/teaser]Przed chwilą zakończył się jeden z najbardziej pasjonujących pojedynków w historii rozgrywek TrackManii. Szósta edycja Pucharu Narodów od początku dostarczała niespodzianek, jednak niewielu przewidziało zwycięstwo innej drużyny niż Francji (choć z pewnością więcej osób zaklinało reprezentację "trójkolorowych"
). Ci, którzy tak sądzili... mieli rację! Dzisiejszy finał składał się z aż pięciu map, po czym na czacie nastąpiła euforia... bo zwycięzcy okazali się gracze Szwecji! Karjen&Frost Company nie mieli jednak łatwego zadania. Oto, jak w skrócie przebiegał finał Nations Cup 6: [more]
No i na początek wtopa, bo dwóch pierwszych map nie oglądałem.
W każdym razie sytuacja wyglądała tak, że Szwecja, awansując do Wielkiego Finału z drabinki wygranych, miała teoretycznie nieco ułatwione zadanie. "Wystarczyło" wygrać dwie z trzech map i Francja zostałaby błyskawicznie odprawiona z kwitkiem. Tak się jednak nie stało. Po pierwszych dwóch mapach stan jeden do jednego.
Trzecia trasa mogła okazać się decydująca, jednak Szwecja sprawiała wrażenie niewytrenowanej (przede wszystkim Tubbe i Krolle) i wręcz oddała mapę, wygrywając bodajże zaledwie trzy rundy. Taki przebieg meczu doprowadził do rozegrania kolejnego, tzw. "re-matchu".
Re-match odbywał się z jednym odstępstwem od ogólnych zasad - limit punktowy wynosił pięć zamiast siedmiu. I tak na pierwszej mapie Szwecja wygrała wszystkie rundy. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż... była to trzecia mapa z pierwszego meczu, czyli ta, na której wcześniej grali jak ostatnie łajzy.
Piątym torem także okazał się ten nieszczęśliwy w pierwszym starciu dla Szwedów. Dwie rundy WU, potem 1-1 w małych punktach i nieoczekiwany zwrot akcji - disconnect Carla, pierwszy i zarazem ostatni DC w całym meczu. Oczywiście runda dla Szwecji, choć po wynikach dało się zaobserwować, że "ucieczka" Carla nie była dużą stratą dla jego zespołu. Dalej parę badziewnych rund: KarjeN, t0to i Frost nie widzieli w tym nic dziwnego, że w każdej rundzie robili czasy o ok. 0.4s słabsze od WR-a, który i tak NIE NALEŻAŁ do żadnego z nich. Ostatnia runda i zdawało mi się, że nikt nie popełnił najmniejszego błędu. Karjen z 0.22 od WR, za nim jakiś Francuz, potem Frost... i jeszcze dwóch innych Szwedów, co dało Skandynawom historyczne zwycięstwo... Po raz pierwszy od ponad czterech lat (pięciu edycji) mamy innego mistrza Nations Cupa aniżeli Les Françaises!
No i na początek wtopa, bo dwóch pierwszych map nie oglądałem.
Trzecia trasa mogła okazać się decydująca, jednak Szwecja sprawiała wrażenie niewytrenowanej (przede wszystkim Tubbe i Krolle) i wręcz oddała mapę, wygrywając bodajże zaledwie trzy rundy. Taki przebieg meczu doprowadził do rozegrania kolejnego, tzw. "re-matchu".
Re-match odbywał się z jednym odstępstwem od ogólnych zasad - limit punktowy wynosił pięć zamiast siedmiu. I tak na pierwszej mapie Szwecja wygrała wszystkie rundy. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż... była to trzecia mapa z pierwszego meczu, czyli ta, na której wcześniej grali jak ostatnie łajzy.
Piątym torem także okazał się ten nieszczęśliwy w pierwszym starciu dla Szwedów. Dwie rundy WU, potem 1-1 w małych punktach i nieoczekiwany zwrot akcji - disconnect Carla, pierwszy i zarazem ostatni DC w całym meczu. Oczywiście runda dla Szwecji, choć po wynikach dało się zaobserwować, że "ucieczka" Carla nie była dużą stratą dla jego zespołu. Dalej parę badziewnych rund: KarjeN, t0to i Frost nie widzieli w tym nic dziwnego, że w każdej rundzie robili czasy o ok. 0.4s słabsze od WR-a, który i tak NIE NALEŻAŁ do żadnego z nich. Ostatnia runda i zdawało mi się, że nikt nie popełnił najmniejszego błędu. Karjen z 0.22 od WR, za nim jakiś Francuz, potem Frost... i jeszcze dwóch innych Szwedów, co dało Skandynawom historyczne zwycięstwo... Po raz pierwszy od ponad czterech lat (pięciu edycji) mamy innego mistrza Nations Cupa aniżeli Les Françaises!