Shadow: Te Star, jak tam dupsko po wizycie w krematorium? No i słyszałem, że spałeś w Szafie?
StaR: Moje dupsko trochę boli ale to nie za sprawą krematorium, tylko przez Diavela. Wysrał mi cały papier toaletowy i musiałem się podcierać gazetą. Co do Szafy, to sprawa intymna, nie chce się w to zagłębiać.
Shadow: Wyczuwam tu fuzję p4g i tcw, ja też taką miałem
StaR: Jak ja bym się piwa napił to nawet nie wiesz!
Shadow: Dobra przejdźmy może do meritum naszej rozmowy, czyli do strasznego wypadku podczas poznańskiego Skraplana, jakim było przejście przez zamknięte drzwi. Jak tego dokonałeś? To były czary czy zwykły skill i lata praktyk?
StaR: Pan przychodzi do mnie czy do meritum? Już zaspokajam Twoją ciekawość. Trenowałem od pierwszego Lan Party. To była moja tajemnica, chciałem wszystkich zaskoczyć i wypaść jak najlepiej. Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile par drzwi ucierpiało podczas moich treningów! Ale i tak wszystko to poszło do diabła, bo ja się tylko potknęłem. :/
Shadow: Krążą jednak plotki, że podczas imprezy trwały przygotowania w postaci spożywania procentowych Danonków a przed rzekomym potknięciem wykonałeś spory rozbieg. Jak dostosujesz się do tych informacji?
StaR: Jestem zdania, że to (tak, tak, kto by się spodziewał?!) Meg dosypała mi tabletki gwałtu do jednego z Danonków. Ale że ja żem twardy chłop ze wsi (o żelkach z Biedronki nie wspomnę - przyp. red.), to skutek był odwrotny i stałem się bardzo nadpobudliwy. Owszem przyznaję się również do tego, że biegłem przez tę salę. Po ludziach poszła plotka, że Szafa skończył gadać przez telefon (impossible is nothing? - przyp. red.) i chciałem to koniecznie zobaczyć. I wtedy Hektor zaliczył glebę, więc go przeskoczyłem i wpadłem w locie na drzwi.
Shadow: Ah właśnie, co do gwałtów... Gościłeś u siebie ośmiu chłopców, lecz chyba nie mogłeś dotykać ich tak, jakbyś sobie tego życzył? Tym bardziej, że obecna była również córka jednego z nich?
StaR: Niestety z seksu nic nie było...
Shadow: No pewnie, że wszystkim się podobasz :* A jak tam siłowanie na ramienia z Gregorianem? Boli syćko?
StaR: Z Gregorianem? Buehehe, przecież to cienias
Shadow: Nie no ja to wiem... wiem jaki śliczny jest
StaR: Ty też jesteś śliczniutki :* :> Jakub nie miał się czego bać! Przecież pisałem mu na Gadu, że mam dla niego miejsce w swoim ciepłym łóżeczku tuż obok mnie. Mówiłem też, że go wykąpie żeby nie musiał się przemęczać (ale wiesz, że Jakub preferuje kąpiele na łonie natury, czyt. choćby pod liśćmi? - przyp. red.). Chciałem też chodzić z nim za rączkę, żeby nie stało mu się nic złego. Bardzo za nim tęsknię. Mam nawet jego fotkę wydrukowaną i powieszoną pod prysznicem. I czego on miał się bać?
Shadow: Może Szafy ramienia
StaR: Na moim balkonie śpią tylko niegrzeczni chłopcy... A Jakub jest bardzo grzeczny.
Shadow: Ok, zmieńmy może nieco tematykę, przecież o Tobie można gadać w nieskończoność, a nie tylko o nieudanym cyberseksie z podstarzałymi sturmbahnfuhrerami. Powiedz mi proszę, czym się aktualnie zajmujesz?
StaR: Na co dzień pracuję w sklepie indyjskim sklepie meblowym. Tzn wciskam tanie wyroby indyjskie jako świetnie zachowane meble jakimś zgredziałym gadom. Wieczorami chleję browary i pracuję nad swoim niebiańskim ciałem. W TrackManię już nie gram, bo cały czas wygrywałem, a trzeba w końcu pozwolić wygrywać innym.
Shadow: No to wyjaśniliśmy sobie wszystko, pseudo-gwiazdeczko sceny, przystojniaku Ty nasz kochany. Robi się późno, a Tobie się pewnie piwa chce, więc nie będę Cię przytrzymywał. Chciałbyś coś dodać na koniec?
StaR: Tak, na następnym LAN-ie nakręcę "bo w [POL] same chuje są" part 3 i rozpierdolę całą ścianę, cały budynek wysadzę w powietrze k**wa. A i pozdrawiam Fefana.
Ogólnie chciałem dodać, że zostałem na LANie zmuszony do napisania sam tego badziewia, jednak StaR już dawno zapłacił w naturze. A pozdrowienia nie są szczere. To mój tysięczny post, więc wypadałoby stąd zwalać. Naczelnego dostaje Kaktus, mimo że nic nie będzie pisał

