Lubię zimowe igrzyska olimpijskie z powodu jednej dyscypliny - biathlonu. Już w ten weekend rozegrane zostaną biegi sprinterskie w tej dyscyplinie i jeśli nałoży się to na STML, to nawet na Trackmanię nie spojrzę.
Tomasz Sikora ma niewielkie szanse na medal. W sprincie będzie pewnie druga dziesiątka, w biegu pościgowym gdzieś koło 10. miejsca. Bieg indywidualny to zawsze olbrzymia niewiadoma i źródło największych niespodzianek (np. 4 lata temu bodajże piąta była Krystyna Pałka, która w tamtym sezonie ledwo łapała się do pierwszej trzydziestki), ale Sikora za nim nie przepada i na ogół wypada mocno przeciętnie. Oby udało mu się zakwalifikować do biegu ze startu wspólnego, którego specyfika sprawia, że zawodnik nawet nieco słabszy biegowo, ale z dobrą psychiką jest w stanie skończyć na wysokim miejscu. W tym właśnie biegu Sikora zdobył swoje srebro w Turynie i to moim zdaniem jego największa szansa medalowa.
Na igrzyska jedzie jeszcze drugi polski biathlonista, Łukasz Szczurek, ale nie ma co się po nim spodziewać choćby przeciętnych wyników - miejsce w pierwszej trzydziestce w biegu indywidualnym będzie dla niego wielkim sukcesem, w sprincie będzie walczył o pierwszą sześćdziesiątkę (dającą prawo startu w biegu pościgowym), ale wcale nie jest powiedziane, że ją osiągnie, niestety. Ogólnie jego nominacja olimpijska podzieliła polskich kibiców biathlonu z prostego względu - Szczurek, mimo że kilka lat temu zdobywał medale mistrzostw świata juniorów, jak na seniora jest słabiuteńkim zawodnikiem (podobnie jak reszta jego kolegów z męskiej kadry poza Sikorą) i według sporej części obserwatorów na nominację nie zasłużył.
Po paniach indywidualnie nie należy się wiele spodziewać, miejsce w drugiej dziesiątce Agnieszki Cyl będzie moim zdaniem najlepszym wynikiem, chyba że któraś powtórzy wyczyn Krystyny Pałki sprzed czterech lat i będzie strzelać bezbłędnie w biegu indywidualnym, podczas gdy rywalki będą pudłowały, ale do wiary w taki wynik trzeba już prawdziwego optymisty. Z uwagą natomiast będę oglądał bieg sztafetowy, bowiem Polska ma równą, niezłą drużynę żeńską, która co prawda na medal żadnych realnych szans nie ma, ale mam nadzieję, że uda im się ukończyć rywalizację w pierwszej szóstce i tego im życzę.
Poza biathlonem obejrzę pewnie trochę biegów, skoków i kombinacji norweskiej, może też narciarstwa alpejskiego ale te dyscypliny już mnie tak bardzo nie interesują. Z całą pewnością będę natomiast szerokim łukiem omijał łyżwiarstwo figurowe, którego nie cierpię.
