Podobała mi się dziś gra Słowacji z Holandii (tak, Słowacji, nie Holandii!) - rozważnie, mądrze, starając się nie dopuścić do straty i kontry Holendrów. Jedynym problemem Słowaków był tak naprawdę Robben, który jedną akcją przesądził o meczu - potem pomarańczowi mogli sobie siąść z tyłu i tylko kontrować od czasu do czasu, podczas gdy Słowacja musiała walić w mur. I tak robiła to nieźle, Polacy zaraz zaczęliby swoje wrzutki w pole karne na nikogo.
Chile moim zdaniem zagrało ładny, równy mecz z Brazylią, a o wyniku przesądziły indywidualności, zdolność dokładnego dogrania i dobrego strzału w odpowiednim momencie. Do 20-25 metrów przed bramką Chile grało świetnie, tylko potem albo podania były nieco niedokładne, albo szczelna brazylijska obrona nie przepuszczała piłek. 3:0 to nie do końca sprawiedliwy wynik, ale cóż, to nie ładna gra, a bramki o nim decydują.









