tak sobie dziś przegladalem fotki z bylych lanow i wiem, ze wy dalej balujecie na lanach, chlanach i innych stworach.
patrzac na te zdiecia zauwazylem, ze robi się pro-rogal na twarzy.
szopek z piwkiem, jakieś dupy z jeziora, magda i marta, no poprostu jest fajnie.
moim zdaniem te pi***olenie o profesionalzmie w esporcie jest porpostu glupie.
sami się spytajcie, kto z was mial jakikolwiek materialistyczny zysk z tej gry?
jest ich mało, w sumie ci, ktorzy wygrywaja na turniejach, wiec może 1% graczy w tmn.
bardzo dobrze, ze maja z tego korzysc, ale jestem pewny, ze nikt z nich nie gra po to, by parę razy w roku dostac jakas nagrode, ale dlatego, ze scena tmn jest poprostu inna.
poza tym nawet taki wymyslony gracz, który by wygrywal wszystko co się w trackmnaii da i tak nie moglby z tego żyć.
niektorzy z was pisza, ze lecho ma racje, ze powinno się traktowac gre powaznie.
o dziwo pisza to ludzie, ktorzy jeszcze nigdy nic nie wygrali.
jakby ci ludzie tworzyli scene, to po pierwsze, nic by nie osiagneli ze braku skilla, a po drugie bylaby nudna jak d*pa dertasa.
z jakiegoś dziwnego powodu udalo nam się stworzyc scene, która jest inna.
inna niz nfs, inna niz cs, inna niz w ogole wszystkie inne sceny esportowe.
od wiecej niz czterach lat spotykamy się na lanach, chlanach, onlinach i ciul wie gdzie jeszcze.
mimo wszystkich klutni miedzy scrapplerem, mor_olem, jakubem i innymi, a może wlasnie dlatego, stalo się z tej sceny coś innego, coś indywidualnego, co jest calkiem inne niz inne sceny.
pisze to dlatego, bo nie chce, zebysmy się stali "profesionalistami", jacy mysla, ze sa np NFSowce.
apeluje do was, nie dozyc w ten kierunek, bo jak to zrobimy, będziemy kolajna scena robotyczna i absolutnie nie ciekawa.
taka, która musi pisać bzdory, jak lecho, aby w ogole o nich coś było przeczytac.
oczywiście jest to tylko moje zdanje i jako gracz trackmanii (tak scooter, jestem aktywnym graczem
wszystkie komenty sa chetnie widziane, taki "profesionlizm" jak na stronie FX, ze kasuja posty, tutaj nie ma prawa być.
zapraszam do dyskusji.






