Początek roku stał pod znakiem występu naszej reprezentacji podczas piątego Pucharu Narodów. Po przegranej dwóch map z Norwegią w półfinale WB, przyszedł czas na Holandię. Z tej okazji scenowy sopran Mariusz Sołtysiak aka marrek_hot13 przygotował pieśń motywującą dla naszej reprezentacji. „Pokażmy na co stać POL-Team” można pobrać z tej strony. Niestety, mimo dopingu przejawiającego się na różne sposoby (a „Bogurodzica” w wykonaniu FreshMeat'a? a pierdoły Jakuba?), nasz zespół narodowy nie był w stanie pokonać Niderlandów i ostatecznie zajął piąte miejsce, powtarzając sukces sprzed roku. W STC natomiast zespół X-treme X-tea jako pierwszy w naszym kraju doszedł do trzeciej rundy tegoż turnieju i zakończył zmagania w czołowej szesnastce świata.
Nowy Rok to druga edycja Dual Mix, organizowana na nieżyjącej już stronie TMPolska.com (pozdrawiam yo_oo, co będzie tu częściej zaglądała
Styczeń to także Batory Tournament. Pierwsza noc u Diav3la – dziesięciu nas tam było?

Batory Tournament i ówczesny skład XX... plus Diav3l
Jeszcze w połowie tego samego miesiąca został zapowiedziany kolejny LAN. Tym razem… pod Opolem, gdzie nikomu się dupy ruszyć nie chciało. Tylko w duecie z Lewym przemierzyliśmy całą Polskę, aby dojechać do Opola. No, po drodze dołączył do nas Pyszo. Oczywiście emocji nie zabrakło już na wstępie – kierowca PKS-a do Lubrzy dotarł chyba 20 minut przed czasem. Ta informacja może jakiegoś większego wrażenia nie wywołuje, ale fakt driftowania owym bolidem (czyt. autobusem) po śniegu już tak

LAN w Prudniku i facjaty zwycięzców turnieju TM po oglądaniu Zimowych Igrzysk
Jeszcze pod koniec lutego Ordon wystartował z turniejem. Individual DualTechs Cup zgromadziło ponoć niecałe 150 ludziów. Pula stu tysięcy miedziaków plus dziwaczne gierki została rozdzielona pośród sześciu najlepszych. Zwyciężył Kondziak, przed Nygusem oraz Jaśmisią, natomiast poza podium uplasowali się kolejno Arsen, DiabloS i Cyborg. Gdzieś w tamtych okolicach ruskie ESL zorganizowali Slavica TrackMania League 2, gdzie zapisało się całkiem sporo ekip zarówno z naszego kraju, jak i z okolic, ale dramatyczna postawa administratorów zmusza mnie do nie komentowania tamtych rozgrywek.
W marcu jakiś dziad, zwany tu Scrapplerem, rozpoczął działania, mające na celu organizację kolejnego (ch)LAN-a. Miejsce akcji: Konstantynów Łódzki. Czas akcji: 14-16 maj. Czekamy z niecierpliwością na kolejny!

Wszyscy uczestnicy chLAN Party Konstantynów Łódzki
Ale nie można przecież czekać bezczynnie. Pierwyj dwie ważne informacje odnośnie największych imprez e-sportowych. Drugi rok z rzędu TrackManii na WCG i powrót ESWC do świata żywych. I to powrót ważny dla nas z dwóch względów – całkiem sporej puli nagród oraz naszego człowieka wśród mapperów! Mapa Cobhama była jedną z pięciu tras turniejowych podczas tegorocznych eliminacji krajowych. Nie mogło obyć się bez wrzut na biednego Coba…
O zmianach kadrowych wspominać nie będę, bo na kij to komu. W kwietniu wystartował nareszcie pseudo-megaprojekt e-sportowy, który miał odmienić polską scenę na zawsze! All Games League stworzyło system jak na GameBite i chciało się mianować wielce panami. I co prawda AGL zorganizowało mocne wejście z 10 kaflami nagród w gotówce do podziału na 50 gier, to na tym się skończyło. Wszystko przez… nie, nie przez Brzerza, lecz przez ESWC. AGL, a właściwie Beholder pod dowództwem Lady Emi, zachęcił do współpracy reżysera, biorącego udział w projekcie najdroższego filmu wszechczasów oraz kanadyjską sieć hoteli. Skończyło się tylko na obietnicach inwestycji tych ostatnich, skutek – Mikuś zamiast frunąć do Disneylandu prywatnym samolotem, ściskał się w pociągu… a Emilia mocno się zadłużyła i do dziś z dołka wyjść nie może.

LAN Stęszew od przodu a niżej...
Lirwa, nie chce mi się dalej, a to dopiero połowa roku, więc przyspieszę tempa. Pomijam beznadziejne PTMA 2009, pominę ostateczną zmianę kapitana repry, lecimy ze Stęszewem. Albo Stęszew też pomijam, bo takie przeżycie trzeba samemu odtworzyć sobie w główkach, nic to nie da, że napiszę tu parę niespójnych zdań na ten temat. Dla chętnych, którzy niedawno do nas dołączyli – na FB można sobie wyszperać parę fotek z tego zdarzenia.

LAN Stęszew z dupy strony
W lipcu rozpoczęły się polskie eliminacje do WCG – z finałami off-line w Złotych Kutasach. Konrad miał mi za złe, że na każdy turniej muszę się stawić nawalony (?) i mówił, że nie dojrzałem do e-sportu (o, to teraz pozdrawiam Baxa). Mniej więcej w tym samym czasie ogłoszone zostało SEC. Niespodzianką Samsung Euro Championship była obecność TM, a jeszcze większą – możliwość występu polskiego zawodnika. Od razu chciałem, żeby to Konrad tam jechał, broniłem się przed tym wyjazdem, ale nie! No to mieli za swoje, nie zdążyłem się wyspać u Jakuba!
Znowu trochę pominę – Giant Cup, SteelSeries Cup oraz ten… EMS, gdzie Shief zajął trzecie miejsce. W końcu i tak nikt nie zna Shiefa. Jeszcze pominę turniej w Berlinie, ale nie SEC, tylko ten toczący się równocześnie, z pulą 5000 ojrosów. Gdzieś tam jeszcze był drugi Stęszew, ale to to samo, co wcześniej – nie pozwalam sam sobie o tym pisać. W turniejach FragFighters nie chcieliście grać. To jak, przechodzimy do PL9?

Obiad za bony w Złotokutasowej restauracji. W tle Marcin Prokop
NIE! Jeszcze WCG. U góry rodzinny obiad podczas polskich elimek, które ostatecznie wygrał ON. I poleciał... spać z Saviolą.

Nothing przed budynkiem Staples Center w LA
W sumie nie wiem, co o tym pisać, nic ciekawego tam nie miało miejsca. No, może warto wspomnieć o tym, że całej scenie cholernie spadła motywacja do grania. I taki stan rzeczy utrzymywał się aż do grudnia, strona zamulała, Szafa na TS nie wchodził…
Ja widziałem orła cień, Jakub widział coś więcej, a SuNRisE (lirwa, znów musiałem poprawnie napisać tę Emo-nazwę) dwunastu kilogramów kurczaka i tak nie przyniósł pod drzwi. Po PL9 przyszedł czas na szóstą odsłonę Pucharu Narodów. Niby wielki turniej, powaga, Chybeck captain… No właśnie, d*pa nie captain. Szybkie elimki zorganizowane przy pomocy Scootera i lecimy z kadrą… Tylu chętnych! TYLU CHĘTNYCH! A grać nie było komu. Repra wypadła jak najgorsza szmata wśród narodów, ekipy na STC równie słabo.
No i powoli dochodzimy do obecnego stanu rzeczy. Troszkę sobie poadminujemy, ukradniemy forsę, którą było banalnie od Was wyciągnąć i znikniemy ze sceny. Albo już się żegnam, pa!
W ogóle odnoszę wrażenie, że pisałem o sobie. Nie chciałem, bo nigdy tak nie robiłem, no ale jak przeglądałem wszystkie tematy z tego roku, to inaczej się nie dało. Nic lirwa nie robiliście, siedzieliście z założonymi rękoma przed kompem i słanialiście się pijani, mrużąc oczy. Było katastrofalnie.
O przyszłości nie piszę, status wróżki/czarnowidza już sobie zdjąłem. Przyszłość będzie się tworzyła sama. Tylko musi znaleźć się ktoś, kto będzie ją wypełniał, są tu tacy?

Wandalizm nie zna granic... ale czy u nas da się cokolwiek jeszcze zniszczyć?





