Skoro mowa o Miami, to wydaję mi się, że ten kryzys już mają za sobą. Wygrana z Lakers, którzy są na fali (mieli 8 zwycięstw z rzędu przed tym meczem), teraz zdemolowali Memphis 118-85. Wiem, wiem, to dopiero 2 mecze, może za wcześnie na ocenę, ale podobny kryzys przeżywali na początku sezonu, gdy zaczęli od bilansu 9-8, a potem wygrali 22 mecze z 23. Miami gra falami, potrafią grać fatalnie przez 2-3 tygodnie, żeby później przez ponad miesiąc wygrywać mecz za meczem. Tak się zastanawiam czy teraz nie będzie podobnie i nie zaatakują 1msc w konferencji wschodniej, co przy ostatnio słabszej formie Bostonu, jest całkiem możliwe, chociaż nie zapominam o świetnie grającym Chicago
Jeśli chodzi LBJ'a, Wade i Bosha, to oni znakomicie zdawali sobie z tego sprawę, że 1 sezon może być stracony, bo to będzie dopiero próba zgrania drużyny. Co do tego czy James>Wade lub odwrotnie, to po prostu zależy od dyspozycji w danym dniu. Jeśli jednemu wychodzi wszystko to drugi usuwa się w cień i nie przeszkadza

. Bosh zawsze jest jakimś dodatkiem, myślę że mu nawet pasuje taka sytuacja, że LBJ i Wade robią połowę za niego. Wszyscy trzej połączyli siły tylko po to żeby zdobyć tytuł, a nie po to żeby udowadniać sobie kto jest lepszy, dlatego myślę że obejdzie się bez kłótni. Trenera do tej roboty wybrali złego, co do tego nie mam wątpliwości, ale cóż, może zarząd klubu pójdzie po rozum do głowy i go wywalą po tym sezonie, bo nie wierze w to, że Miami jest wstanie w tym sezonie zdobyć tytuł, czy chociażby dojść do finału, nawet jakby zajęli 1miejsce w konf wschodniej. Playoffy to co innego niż sezon zasadniczy, zwłaszcza, że Heat z zespołami z bilansem powyżej .600 grać nie umie (mają chyba więcej porażek niż zwycięstw). Pierwszą rundę PO pewnie jakoś przejdą, ale potem ten piękny sen się skończy. Plusem natomiast jest to, że Bibby powoli zgrywa się z drużyną i wychodzi mu to całkiem nieźle. Dzisiaj z Memphis ani razu się nie pomylił z gry, zdobywając 17pkt (5/5 za trzy).