Przez deskę na piszczelu nie sądze żeby poczuł ból a zwijał się jakby conajmniej urwało mu nogę. Gdy zawodnicy Realu chcieli go podnieść , ten rzucił się wielkimi pretensjami do nich i zaczęła się przepychanka
Zapomniałeś dopisać, że momentalnie przestała go ta noga boleć a przed chwilą miał ją "prawie urwaną"
Nigdy nie zrozumiem takiego zachowania. W innych sportach (np hokeju) są gorsze upadki a jakoś nikt nie jęczy tylko wstaje i gra dalej.
W ogóle pierwszy raz od niepamiętnych czasów oglądałem mecz Barca - Real. I mimo, że piłka nożna obchodzi mnie już co raz mniej to liczyłem, że Barca przerżnie. Może przemawia przeze mnie polska mentalność, że jak komuś dobrze idzie to trzeba go zgnoić, ale mam dość, że wszędzie widzę Barcę i Messiego. Krystyny Rolandy też nie cierpię, ale cieszę się, że strzelił bramkę.
Statystyki są w niektórych aspektach wyrównane, w innych nie. Tylko co z tego, że Barca miała taką przewagę w rożnych skoro dośrodkowania były na stoperów Królewskich.
Tak samo w posiadanie piłki. Jakiś komentator kiedyś powiedział, że to taka taktyka "ty do mnie, ja do Ciebie" i tak w kółko. Znów Xavi do Iniesty, Iniesta do Xaviego, ten gdzieś na skrzydło, potem zgranie i strzał w trybuny. A jak nie strzał to alpejskie kombinacje żeby piłkę do bramki wbić z metra i to najlepiej pośladkami.
Zastanawia mnie też inna rzecz. Co się stanie jeśli Barca nagle zacznie grać jak fajtłapy? Chodzi oczywiście o kibiców. Ilu z nich tak naprawdę będzie trzymać się klubu i dopingować go mimo porażek. Szkoda, że nieprędko się o tym dowiem.