To ja dodam coś od siebie.
Tylko od
Synek radzi się mamy:
- Mamo co mam napisać na walentynce dla swojej dziewczyny?
- Napisz coś romantycznego, jakiś wierszyk może... a potem dodaj coś od siebie.
Więc synek pisze:
"Na górze róże
Na dole fiołki...
ssij pałę"
Poradnia małżeńska. Przed biurkiem siedzi dość nerwowa para.
- Na czym polega państwa problem? – pyta Poradnik.
- Bo żona nie daje mi... – zaczyna mąż
- Uch, ty jełopie zakłamany! – przerywa żona – Ja ci nie daję, napalona fujaro złamana?! Ja, ja?! Teraz to ci dupczenie w głowie, co?!
- ...nie daje mi dojść...
- O ty kutafonie wygięty! Ja ci dojść nie daję?! Jak ty masz niby dojść, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty ?!?!?
- ...do słowa.
Pewnie małżeństwo starało się o dziecko, lecz nic z tego nie wychodziło. Postanowili udać się do seksuologa. Dowiedzieli się tam od niego, że powinni się kochać w pozycji, gdzie partnerka ma nogi w górze, i że po stosunku powinna jeszcze trochę poleżeć z tymi nogami w górze. Jak im powiedziano, tak zrobili, ale facet był zdesperowany i postanowił podtuningować plan, więc po robocie przywiązał nogi partnerki do żyrandola, a sam poszedł na piwo do baru na przeciwko. W tym momencie, gdy koleś kończył piwo, do domu zapukał listonosz, a że nikt nie odpowiadał i drzwi były otwarte, to postanowił wejść. Gdy zobaczył nagą kobietę z nogami w górze, postanowił nie tracić szansy i od razu zabrał się do roboty. Zaczął od minetki, w tym samym momencie wrócił maż kobiety z piwka, patrzy na listonosza i mówi:
- A to ty mi ch**u dzieci wyjadasz...
Muhammed był znanym ekspertem od dywanów.
Jego przyjaciel poprosił go raz, aby mu wycenił starożytne dywany w jego sklepie. Za każdy dywan będzie fundował Muhammedowi wódke. Muhammed dotyka pierwszego dywanu, zamyka oczy i mówi:
- Perski, XVI wiek, 4000 dolarów - po czym wypija wódke.
Dotyka drugiego dywanu:
- Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 12000 dolarów...
Na drugi dzień budzi się Muhammed w domu - cały poobijany, z podpuchnietym okiem i pyta żony:
- Kochanie, co się wczoraj ze mną stało?
Na to żona:
- To, że wczoraj wróciłeś do domu pijany jak wieprz - w porządku, to, że zapaskudziłeś cały przedpokój - w porządku, to, że załatwiłeś się do umywalki - jeszcze ok, ale kiedy się koło mnie położyłeś, dotknąłeś moich pośladków i wymamrotałeś "stara mata kokosowa, 5 centów" to już nie wytrzymałam...