Historia, wypisz wymaluj rodem z uf-gaming.pl, rozpoczyna się 21 sierpnia br. Wtedy to właśnie skośnooki bohater zalinkowanej opowieści rozpoczął kolejne SMS-owe przekupstwo. Jako iż sprawa miała prawie identyczny przebieg, tak też moje dochodzenie przedstawię podobnie, pozwolę więc sobie zacytować redaktora UF. "Poniżej prezentuję kilka screenów, dotyczących wyżej wymienionych incydentów." Z tym że ja prezentuję tylko jednego mrocznego skrina.

Niestety, tym razem także nie udało się tyranowi dopiąć swego celu życia. Wściekły, kilka dni później całą akcję powtórzył z małoletnim Konradem J., który po długich negocjacjach wyżydził wówczas od swojego przyszłego szefa całe restauracyjne menu + zapitkę. To nie spodobało się graczom Teamu Cioci Wiesi - ci wspólnicy bowiem ledwo dostawali dwa posiłki dziennie, byle głodni nie chodzili. Nikogo więc nie może dziwić decyzja podopiecznych Wiesi o odejściu z niedomagającej restauracji. A szef tylko zaciera ręce, że będzie miał więcej towaru na diety za fikcyjne odloty wszechstronnych orłów i nie tylko.
Krótkie wyjaśnienie od IrReda z TCW: "Tak oto, po rozegraniu 21 oficjalnych spotkań w międzynarodowych turniejach (18-3-0), po indywidualnym reprezentowaniu US na polskich finałach ESWC i WCG, oraz światowych finałach ESWC, po zwycięstwie w AGL Inauguration Cup, 3 miejscu na Lancraft Czechy, po awansie do elitarnego GC8 i SteelSeries Cup, po tym jak wreszcie w top20 tm-ranking znalazł się gracz z polskiej sceny (wszystkie wymienione to czas niecałego pół roku), zostaliśmy zmuszeni opuścić US, aby US mogło być reprezentowane na WCG przez Nothinga."
Całość oświadczenia IrReda, który od dziś urywa jakikolwiek kontakt z e-sportem, można znaleźć pod tym adresem.
Ale lecimy dalej z opowieścią. Zapewne wiele osób pomyśli, iż kolejnym targetem przodującego chińskiego orła przedniego będą napoje, a konkretnie herbaty, Ekstremalne Herbaty. O alkoholu nie wspomnę, bo przecież dzisiaj nikogo nie dziwi jego spożywanie nawet w niemieckiej reprezentacji niszowego sportu, jakim jest piłka nożna(seen that?). Ale nie! Drapieżnik będzie śpiewał "Do szopy hej pasterze" i spróbuje w ten sposób przyciągnąć do siebie pojedynczych "wspaniałych wojowników". Powodzenia w negocjacjach, życzę udanych łowów.
A jeszcze nie tak dawno temu przodujący orzeł we własnej osobie nawoływał całe nasze jastrzębiowate środowisko do roztropnego przelatywania i alkoholu nie nadużywania! Tymczasem sam hipokrytycznie rzuca mięsem na prawo i lewo. Ale oficjalnie to przecież nic poważnego, to tylko walka o terytorium dla swojego potomstwa. Tylko pytanie, czy robiąc to w ten sposób, to potmostwo będzie miało jakiekolwiek szanse na przetrwanie? Gdzie ten profesjonalizm Mr Eagle? Chyba nie tędy droga do niego.







